Pewnej nocy przechadzał się po Rzymie i spotkał śpiącą na ławce księżniczkę, z którą przyjdzie mu spędzić cały dzień. Walczył na morzu z olbrzymim kaszalotem, na lądzie z nazistami. Był prawnikiem broniącym czarnoskórego mężczyzny, dziennikarzem udającym Żyda, czy lekarzem zmagającym się z amnezją. Gregory Peck kryje się za tymi różnymi postaciami, bo w swojej bogatej karierze aktorskiej miał bogaty wachlarz ról, dzięki którym zapisał się złotymi zgłoskami w historii amerykańskiego kina.
A wcale nie było takie pewne, że zostanie aktorem… Początkowo bowiem uczęszczał do szkoły wojskowej, a następnie był na studiach medycznych. Jednak, właśnie będąc aktorem, zainteresował się aktorstwem i zaczął grać w uczelnianych przedstawieniach, co ostatecznie skierowało go na artystyczną ścieżkę życia. Kształcił się w prestiżowym Neighborhood Playhouse i debiutował na Broadwayu w 1942 roku. W latach 40. i 50. XX wieku Peck szybko stał się jednym z najważniejszych aktorów w Hollywood, tworząc silne i wyraziste kreacje. Grał u boku Audrey Hepburn i Ingrid Bergman, występował u takich mistrzów jak Hitchcock, Wyler, czy Kazan. Zagrał w takich klasykach jak „Omen”, „Rzymskie wakacje”, „Działa Nawarony”, „Przylądek strachu” czy „Biały kanion”. W 1963 roku otrzymał Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego za rolę Atticusa Fincha w filmie „Zabić drozda”, co było ukoronowaniem jego zachwycającej kariery.
Poza pracą na ekranie, Peck angażował się w działalność humanitarną i społeczną. Był krajowym przewodniczącym Amerykańskiego Towarzystwa Walki z Rakiem (American Cancer Society) w 1966 roku, aktywnie zbierając fundusze i zwiększając świadomość na temat tej choroby. Otwarcie występował przeciwko dyskryminacji rasowej, angażował się w marsze i protesty. Był również przeciwnikiem wojny w Wietnamie i wspierał ruchy na rzecz rozbrojenia nuklearnego. W kwietniu przypada 110. rocznica urodzin tego cenionego amerykańskiego aktora.



